|
Blog > Komentarze do wpisu
Długa, szara, sznurowata guma z majt zwana karierą
Doskonale podglądamy Zachód i podążamy jego śladem. Jeszcze do niedawna raczkująca kasta celebritis, dziś ewoluuję, dzieli się, pączkuje i wypacza. Wypacza się wewnętrznie i lasuje nam mózgi. Doszliśmy do punktu, gdzie określenie "znani z tego że są znani" przestaje wystarczać. Inwazja obcych bubli wydaje się nie mieć końca. Co krok wyrastają kwiatki na plotkarskich poletkach. Orzechowska, Oborski, Szczołek. Nieznani lansowani, dla kasy, z braku laku, z chęci kontrowersji (sic! po stokroć). NN z akapitu powyżej nie stanowią nawet ram wpisu, mogą się jednak przydać przy podsumowaniu. Pogadajmy o prawdziwych celebrytach. Wiecie, że Kaja Paschalska ma dziś urodziny? Ja wiem, bo na dzień dobry jeden z najpopularniejszych portali internetowych zaatakował mnie tą wiadomością. Przy okazji prześledziłam żując kanapkę z pasztetem jej szaloną karierę i szukałam wszędzie łabędzia w którego ponoć na przestrzeni lat się zamieniła. Znalazłam sam drób. Mogłabym niejednego psa wmontować w fantazyjne loki Kai Paschalskiej, ale nie o tym. Interesuje mnie fenomen. Dlaczego. Dlaczego nieustannie lansuje się osoby, które niechcąco w czymś zagrały, coś zaśpiewały i mają zapewnione dożywocie na łamach. Z Paschalskiej robi się dziecko szczęścia, które najpierw wypowiedziało kilka kwestii w serialu klasy D, potem zakwiliło na dwóch płytach, za co zostało sowicie wynagrodzone trofeami najwyższych lotów. Wreszcie obnażyło klatę. Bo na pewno czekali na to fani. Potem jeszcze raz zabłysnęło torsem, zatańczyło z Kiszką (nazwisko, nie flaczek) w TVN, dobyło głosu jeszcze ze dwa razy...i...i studiuje wciąż w "Klanie", mieszka ze swoim chorym na depresję chłopakiem i urządza głośne orgie, które rozgania o północy wujek Ryszard wraz z synem Maciejem. Życiorys na pełen metraż. Ciężko oprzeć się wrażeniu, że showbiznes rządzi się prawem wiatru. Najpierw sporządza napar ze strączków, którym można sie posilić. Siła i pole rażenia zefirka to sprawa indywidualna. Byli tacy, co i gar cały wychylili a ich zapach intymny zaginął w feerii barw. Zależy od organizmu. Tak się jakoś straszliwie dzieje, że o wielu postaciach nie pozwalają nam zapomnieć. Kreują w głowach mas przerażające przeświadczenia. Od niedawna triumfy święci piosenka Ani Wyszkoni, która ma mieć przekaz metafizyczny. A jest wierszem szóstoklasisty. Oto próbka: Wiem, że jesteś sam Klasa sama w sobie. Hodowla mamony na własnej głupocie, bezmyślności odbiorcy jest w cenie. Na popkulturze pasożytuje klasa beztalencia sukcesywnie obniżając jej wartość. Za chwilę nadejdą czasy, gdy na najwyższej półce zasiądzie niezniszczalna Beata. Wtedy tego bloga pewnie już nie będzie. Dzisiejszy wpis sponsorował hit Kai Paschalskiej & Funky Filon. A NN nawet na kropkę się nie przydali…
piątek, 25 lutego 2011, eveliina_m
|
Statystyki: AKTUALNIE ONLINE:
![]() |