|
Blog > Komentarze do wpisu
Wokalista poszukiwany - oferta nieaktualna
Na temat programów telewizyjnych szukających talentów wokalnych napisano już tak wiele, że od kilku dni zastanawiam się, czy podjąć to zagadnienie na blogu. Jednak w tym dniu narzuconej zadumy sapnęłam sobie kilkakrotnie nad parszywym, niczym gnijące dynie po Halloween, losem młodych, zdolnych wolnych elektrod. No właśnie, elektrod... Nie mnie dywagować czy Gienek Loska nagra dobrą płytę albo jakim tępym narzędziem Michał Szpak piłuje sobie skrzydełka. Zajmuje mnie aspekt bumerangowości uzdolnionych, którzy zwinnym ślizgiem przemykają się między programami. Po porażce szukają kolejnej trampoliny, jakby moc wybicia generowana była przez konkretna stację telewizyjną. Wizja utrzymania siebie tylko dzięki talentowi nęci. Gabriel Fleszar również stanął w szranki w TVOP. W takim samym anturażu, identycznie zbuntowany. Jurorzy go znali (no może poza Nergalem, który nie gustuje w popkulturze, ale piosenki dla swojego zespołu wyjmował bynajmniej nie z gustownego wora). Producenci muzyczni zapewne też o nim pamiętali. Odpadł. Całkiem szybko. I jeszcze Marcin Koczot. Wokalista, którego prezentacji towarzyszyła zasłona dymna, twarz zaciemniona, głos zniżony. Nim zdążył wejść na scenę, między wdechami wybąkał, że gra w zespole Patrycji Markowskiej. Ech ta konspiracja. Chciałbym ale boję się. Z jednej strony idę do programu, bo nie chce niczego zawdzięczać córce wielkiego wokalisty, ale z drugiej ubezpieczę tyły jakby ktoś chciał mi zbyt szybko zasadzić kopa w tyłek. Bo przecież gram u Markowskiej. Wszyscy chcą śpiewać. Ja też. Ale mnie nie wolno. I wielu innym też powinno się zabronić tego procederu. Są jednak jednostki, którą muszą to robić. Dla nich tworzone są programy, które zgrabnie zamiatają większość uzdolnionych pod medialny dywan. Albo zmuszają do pielgrzymowania pod inne drzwi. A na drzwiach wciąż ten sam napis. wtorek, 01 listopada 2011, eveliina_m
|
Statystyki: AKTUALNIE ONLINE:
![]() |